Jelenia Góra
(+48) 732 686 896
fundacja@mocninadzieja.pl

O tym, jak Franię męczyło chorowanie

O tym, jak Franię męczyło chorowanie

komarzyca frania

Z dedykacją dla zmagających się z chorobą oraz wszystkich, którzy lubią wierszowane bajki. Pamiętajcie, liczy się każdy uśmiech na Waszych twarzach.

Wiotka komarzyca Frania
Miała skłonność do chorowania.
Szczupłe nóżki, sztywne stawy – 
wszystko było do naprawy.
Skrzydła zwiędłe, mina smutna – 
Słabość zmogła ją okrutna.

Stu doktorów i znachorów
Uleczało ją z humorów.
Wszystko próżno. Biedna Frania
miała za nic ich starania.
Jęczy, sarka i narzeka:
A to wody, a to mleka,
A to mięsa i kaszanki – 
fanaberie chorej Franki!

Co poradzić? Jak pocieszyć?
Czy po księdza Żuka spieszyć?
Wszak od rana do wieczora
Komarzyca bardzo chora!
Płynie tydzień za tygodniem.
Frania w łóżku cierpi godnie.
„Nic nie budzi mej radości!
Wszystko drażni, wszystko złości!”

Rzekła do niej koleżanka:
„Przestań się wygłupiać, Franka!
Skończ pomstować i złorzeczyć.
Chrabąszcz Igor Cię wyleczy!”
Komarzyca głową kręci:
„Na wizyty nie mam chęci!
Chcę spokojnie pochorować,
Nie chrabąszcze tu przyjmować!”

Koleżanka nie słuchała.
Po Igora wnet posłała.
Już nazajutrz z leśnych gąszczy
Przybył największy z chrabąszczy.
Serdecznie Franię powitał
i z troską o zdrowie zapytał.
Franka cierpi niestrudzenie.
Rozpoczęła marudzenie:

„Nic się nie chce, wszystko boli.
Już mnie nic nie zadowoli.
Taka chorość mnie rozpiera,
że już chyba czas umierać!”
Chrabąszcz Igor skubnął wąsa,
posłał uśmiech Frani w dąsach:
„Ten, w kim złość na wszystko wzbiera,
sam chorobie drzwi otwiera!

Moja Franiu: koniec złości!
Krztynę dobra, ciut radości,
szczyptę szczęścia, garść nadziei.
Wszystko razem drobno zmielić.
A do tego litr humoru.
Nie potrzeba Ci doktorów!
Niech Cię gorycz ni zatruwa.
Wnet pod niebem będziesz fruwać!”

I tak, jak powiedział Igor –
Frania odzyskała wigor.
Uśmiechnięta i życzliwa,
u przyjaciół często bywa.
Pełna werwy i radości,
pozbyła się wszelkiej złości.
Tak to mądry chrabąszcz Franię
Ustrzegł przed ciągłym chorowaniem.

Olga Bochajewska

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.